Niedziela, godz 7:09
Obudziłam się . Pamiętam wczorajszy wieczór , lecz niektóre sytuacje widziałam "przez mgłę".
Poszłam do łazienki . Wyglądałam jak panda. Musiało nieźle mi się chciec spac , skoro nie zmyłam makijażu . Wzięłam do ręki płyn micelarny oraz waciki i zaczełam zmywac resztki wczorajszego make-upu . Wreszcie skończyłam . Tak bardzo nie lubię tego robic. Wyszłam z łazienki wyłączając światła . Zerknęłam czy moje pociechy jeszcze śpią . Madzia się przebudzała . Delikatnie wzięłam dziecko na swoje ręce i usiadłam na wygodnym fotelu żeby ją nakarmic . Ma takie piękne zielone oczy . Mój mąż takie miał . Karmiąc dziecko , zachciało mi się płakac . Bardzo za nim tęskniłam . Nigdy nie zapomnę tego momentu , kiedy zadzwonił telefon ze szpitala z wiadomością , że mój mąż nie żyje . Madzia zaczęła płakac. Przewinęłam moją kruszynkę i położyłam ją do jej łożeczka . Była jeszcze śpiąca . Filip jeszcze słodko spał . Przymknęłam drzwi od pokoju dzieci . Zeszłam na dół zrobic śniadanie siostrze i sobie . Zoabczyłam co mamy w lodówce i odechciało mi się wszystkiego . Była pusta...Napisałam karteczkę z wiadomością , że jadę na zakupy . Wzięłam torebkę , kurtkę i wyszłam z domu . Wsiadłam do samochodu . Włączyłam radio i przekręciłam kluczyk w stacyjce. Ruszyłam . Do wszelkich sklepów , klubów i innych miejsc publicznych miałam blisko . Mieszkałysmy praktycznie w centrum miasta. Wjechałam na parking od Tesco. Weszłam do sklepu, wzięłam koszyk i ruszyłam w spożywczy wir zakupów. Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy , coś dla dzieci , jedzenie na obiad itd. Wróciłam do domu z pełnymi torbami . Julka trzymała na rękach Filipka .
-O mój maluszek sie obudził - Radośnie powiedziałam .
- Musisz go nakarmic . Magda jeszcze śpi . - Poinformowała mnie siotra.
-Tak wiem .
Położyłam zakupy na blacie i rozebrałam się .
-Co chcesz na śniadanie?-Zapytałam.
- Eeee....Poproszę kanapkę z serem i kawę - Odpowiedziała Julia.
- Nie ma sprawy .
-Opowiesz mi coś o tym Bartku ? Jaki on jest ? - Dopytywała się siostra.
- Jest bardzo miły , ma poczucie humoru ....jest przystojny...A nawet bardzo...-Opowiedziałam .
- Ej Olka czy Ty czasem się nie zakochałaś? - Zapytała mnie siostra zabawnie .
- Julka , znam go od wczoraj . To tylko kolega . - Odpowiedziałam siostrze .
- Faktycznie . A masz zamiar utrzymywac z nim kontakt?
- Hmm...Może tak. Najpierw zobaczymy czy sam zadzwoni .
-Dokładnie
-Ile Ci posłodzic kawy ?
- Dwie łyzeczki.
Podałam Julii jej talerz ze śniadaniem . Obok położyłam filiżankę z kawą.
- Dziękuję
- Chodź tu skarbie . Mamusia Cię nakarmi . - Wzięłam Filipka na ręce .
Usiadłam na sofie z dzieckiem w rękach .
- Uhuhu , ale byłeś głodny - Zaczęłam się śmiac.
Gdy skończyłam karmic Filipa , poszłam na górę zobaczyc jak Madzia . Obudziła się właśnie.
Rozebrałam maluchy z piżamek i ubrałam w ubranka dzienne. Jest ładna pogoda za oknem . Pomyślałam , że pójdę z dziecmi na spacer .
Zeszłam na dół , żeby przygotowac wózek . Ulokowałam dzieci , ubrałam się , pożegnałam siostrę i wyszłam .
Tak jak już mówiłam , mam do wszystkiego blisko . Poszłam do parku . Dostałam sms'a od Julki z treścią , że musi pilnie jechac do pracy. Nagle usłyszałam głos mężczyzny.
-Cześc Ola.- Pomachał do mnie znajomy mężyzna . To był Bartek.
- Oo , cześc . Co za spotkanie.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Gdzie idziesz?- Zapytał.
-Do parku. Prawie jak co dzień .
-Jesteś już z kimś umówiona?
- Nie . Chcesz się ze mną przejśc?- Zapytałam kolegę.
- Pewnie . Może wpadniesz do mnie później na kawę ? Mam samochód niedaleko , także nie byłoby problemu z dzieciakami .
-Wiesz...No w sumie czemu nie . - Odpowiedziałam na propozycję Bartka.
-Super. - Uśmiechnął się do mnie.
-Jesteś z tąd? - Zpytał.
-Tak , lecz wcześniej mieszkałam "na zadupiu" brzydko mówiąc.-Zaśmiałam się.
Bartek spojrzał się na mnie zalotnie i odpowiedział tym samym.
- Widzę , że masz poczucie humoru , jesteś miła , sympatyczna , piękna , rodzinna . Jednym słowem...Kobieta idealna. - Opisał mnie mężczyzna.
- Oj , do ideału to mi dużo brakuje - Zaczęłam się śmiac.
Zauważyłam , że przy Bartku często się uśmiecham , śmieję . Po mimo tego , że znam go od wczoraj , traktuję go jak przyjaciela od lat. Piękne uczucie. Facet szybko zdobył moje zaufanie .
- Co tak się zamyśliłaś?
-A tak jakoś. - Spojrzałam na Bartka.
- Coś się pogoda chrzani . Zdaję mi się , że zaraz nieźle się rozpada . Chodźmy już w stronę samochodu . - Zaproponował Bartek.
- Faktycznie . - Odpowiedziałam na propozycję .
-Który to Twój samochód?-Zapytałam.
-O ten tutaj .- Wskazał na czarnego Jeep'a.
- Wow - Jestem miłosniczką Jeep'ów , dlatego tak się nim zachwycam. - Piękny .
- No rzeczywiście , daje radę. - Oznajmił Bartek.
-Niesamowity - Dalej okazywałam swoje zachwyty.
Jakieś 15 minut później , zaparkowaliśmy na parkingu pod pięknym apartamentowcem. Bartosz musiał miec niezłą ilośc kasy , skoro mógł sobie pozwolic na takie piękności .
-Okej , chodźmy . - Powiedział.
Wyszliśmy z samochodu , wysadziłam Madzię z fotelika . Zobaczyłam , że Bartek robi to samo z Filipkiem.
Weszliśmy do windy . Podeszliśmy pod drzwi Bartka . Zaczął szperac w kurtce poszukując kluczy .
Otworzył drzwi . Moim oczom , ukazał się piękny apartament w biało-czarnych kolorach . Był taki przejrzysty i czysty . Był śliczny .
- To jak , zaparzyc Ci kawę czy herbatę?- Zapytał się Bartek.
- Emm...Poproszę kawę - Uśmiechnęłam się.
Bartek poszedł do kuchni . Usiadłam na czarnej białej kanapie . Rozejrzałam się po mieszkaniu . Meble były biał,e , połyskujące z czarnymi elementami .
Przyszedł Bartek . Postawił kawę i usiadł obok mnie.
- Opowiedz mi coś o sobie - Skierował się do mnie. - Jak to możliwe że tak niesamowita kobieta , jest sama z dziecmi...
Postanowiłam , że opowiem mu historię , dotyczącą mnie , mojego męża , co się tak dokładnie stało .
- No więc...Był to czwartek....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz