piątek, 20 lutego 2015

Rozdział IV

 Niedziela,  godz 7:09

 Obudziłam się . Pamiętam wczorajszy wieczór , lecz niektóre sytuacje widziałam "przez mgłę".
  Poszłam do łazienki . Wyglądałam jak panda. Musiało nieźle mi się chciec spac , skoro nie zmyłam makijażu . Wzięłam do ręki płyn micelarny oraz waciki i zaczełam zmywac resztki wczorajszego make-upu . Wreszcie skończyłam . Tak bardzo nie lubię tego robic. Wyszłam z łazienki wyłączając światła . Zerknęłam czy moje pociechy jeszcze śpią . Madzia się przebudzała . Delikatnie wzięłam dziecko na swoje ręce i usiadłam na wygodnym fotelu żeby ją nakarmic . Ma takie piękne zielone oczy . Mój mąż takie miał . Karmiąc dziecko , zachciało mi się płakac . Bardzo za nim tęskniłam . Nigdy nie zapomnę tego momentu , kiedy zadzwonił telefon ze szpitala z wiadomością , że mój mąż nie żyje . Madzia zaczęła płakac. Przewinęłam moją kruszynkę i położyłam ją do jej łożeczka . Była jeszcze śpiąca . Filip jeszcze słodko spał . Przymknęłam drzwi od pokoju dzieci . Zeszłam na dół zrobic śniadanie siostrze i sobie . Zoabczyłam co mamy w lodówce i odechciało mi się wszystkiego . Była pusta...Napisałam karteczkę z wiadomością , że jadę na zakupy . Wzięłam torebkę , kurtkę i wyszłam z domu . Wsiadłam do samochodu . Włączyłam radio i przekręciłam kluczyk w stacyjce. Ruszyłam . Do wszelkich sklepów , klubów i innych miejsc publicznych miałam blisko . Mieszkałysmy praktycznie w centrum miasta. Wjechałam na parking od Tesco. Weszłam do sklepu, wzięłam koszyk i ruszyłam w spożywczy wir zakupów. Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy , coś dla dzieci , jedzenie na obiad itd. Wróciłam do domu z pełnymi torbami . Julka trzymała na rękach Filipka .
-O mój maluszek sie obudził - Radośnie powiedziałam .
- Musisz go nakarmic . Magda jeszcze śpi . - Poinformowała mnie siotra.
-Tak wiem .
Położyłam zakupy na blacie i rozebrałam się .
-Co chcesz na śniadanie?-Zapytałam.
- Eeee....Poproszę kanapkę z serem i kawę - Odpowiedziała Julia.
- Nie ma sprawy .
-Opowiesz mi coś o tym Bartku ? Jaki on jest ? - Dopytywała się siostra.
- Jest bardzo miły , ma poczucie humoru ....jest przystojny...A nawet bardzo...-Opowiedziałam .
- Ej Olka czy Ty czasem się nie zakochałaś? - Zapytała mnie siostra zabawnie .
- Julka , znam go od wczoraj . To tylko kolega . - Odpowiedziałam siostrze .
- Faktycznie . A masz zamiar utrzymywac z nim kontakt?
- Hmm...Może tak. Najpierw zobaczymy czy sam zadzwoni .
-Dokładnie
-Ile Ci posłodzic kawy ?
- Dwie łyzeczki.
Podałam Julii jej talerz ze śniadaniem . Obok położyłam filiżankę z kawą.
- Dziękuję
- Chodź tu skarbie . Mamusia Cię nakarmi . - Wzięłam Filipka na ręce .
Usiadłam na sofie z dzieckiem w rękach .
- Uhuhu , ale byłeś głodny - Zaczęłam się śmiac.
Gdy skończyłam karmic Filipa , poszłam na górę zobaczyc jak Madzia . Obudziła się właśnie.
Rozebrałam maluchy z piżamek i ubrałam w ubranka dzienne. Jest ładna pogoda za oknem . Pomyślałam , że pójdę z dziecmi na spacer .
Zeszłam na dół , żeby przygotowac wózek . Ulokowałam dzieci , ubrałam się , pożegnałam siostrę i wyszłam .
Tak jak już mówiłam , mam do wszystkiego blisko . Poszłam do parku . Dostałam sms'a od Julki z treścią , że musi pilnie jechac do pracy. Nagle usłyszałam głos mężczyzny.
-Cześc Ola.- Pomachał do mnie znajomy mężyzna . To był Bartek.
- Oo , cześc . Co za spotkanie.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Gdzie idziesz?- Zapytał.
-Do parku. Prawie jak co dzień .
-Jesteś już z kimś umówiona?
- Nie . Chcesz się ze mną przejśc?- Zapytałam kolegę.
- Pewnie . Może wpadniesz do mnie później na kawę ? Mam samochód niedaleko , także nie byłoby problemu z dzieciakami .
-Wiesz...No w sumie czemu nie . - Odpowiedziałam na propozycję Bartka.
-Super. - Uśmiechnął się do mnie.
-Jesteś z tąd? - Zpytał.
-Tak , lecz wcześniej mieszkałam "na zadupiu" brzydko mówiąc.-Zaśmiałam się.
 Bartek spojrzał się na mnie zalotnie i odpowiedział tym samym.
- Widzę , że masz poczucie humoru , jesteś miła , sympatyczna , piękna , rodzinna . Jednym słowem...Kobieta idealna. - Opisał mnie mężczyzna.
- Oj , do ideału to mi dużo brakuje - Zaczęłam się śmiac.
Zauważyłam , że przy Bartku często się uśmiecham , śmieję . Po mimo tego , że znam go od wczoraj , traktuję go jak przyjaciela od lat. Piękne uczucie. Facet szybko zdobył moje zaufanie .
- Co tak się zamyśliłaś?
-A tak jakoś. - Spojrzałam na Bartka.
 - Coś się pogoda chrzani . Zdaję mi się , że zaraz nieźle się rozpada . Chodźmy już w stronę samochodu . - Zaproponował Bartek.
- Faktycznie . - Odpowiedziałam na propozycję .

-Który to Twój samochód?-Zapytałam.
-O ten tutaj .- Wskazał na czarnego Jeep'a.
- Wow - Jestem miłosniczką Jeep'ów , dlatego tak się nim zachwycam. - Piękny .
- No rzeczywiście , daje radę. - Oznajmił Bartek.
-Niesamowity - Dalej okazywałam swoje zachwyty.
Jakieś 15 minut później , zaparkowaliśmy na parkingu pod pięknym apartamentowcem. Bartosz musiał miec niezłą ilośc kasy , skoro mógł sobie pozwolic na takie piękności .
-Okej , chodźmy . - Powiedział.
Wyszliśmy z samochodu , wysadziłam Madzię z fotelika . Zobaczyłam , że Bartek robi to samo z Filipkiem. 
Weszliśmy do windy . Podeszliśmy pod drzwi Bartka . Zaczął szperac w kurtce poszukując kluczy .
Otworzył drzwi . Moim oczom , ukazał się piękny apartament w biało-czarnych kolorach . Był taki przejrzysty i czysty . Był śliczny .
- To jak , zaparzyc Ci kawę czy herbatę?- Zapytał się Bartek.
- Emm...Poproszę kawę - Uśmiechnęłam się.
Bartek poszedł do kuchni . Usiadłam na czarnej białej kanapie . Rozejrzałam się po mieszkaniu . Meble były biał,e , połyskujące  z czarnymi elementami . 
Przyszedł Bartek . Postawił kawę i usiadł obok mnie.
- Opowiedz mi coś o sobie - Skierował się do mnie. - Jak to możliwe że tak niesamowita kobieta , jest sama z dziecmi...
Postanowiłam , że opowiem mu historię , dotyczącą mnie , mojego męża , co się tak dokładnie stało .
- No więc...Był to czwartek....


sobota, 7 lutego 2015

Rozdział III

  Mijały kolejne dni...Dzieci chowały się dobrze.
Był piątek , postanowiłam zostawic dzieci z Julką , a ja pójdę się zabawic . Dwa tygodnie siedziałam w domu i zajmowałam się moimi pociechami. Bardzo sprawiało mi to przyjemnośc , ale chciałam miec trochę czasu dla siebie . Dzisiaj był ten moment . Pomyślałam , że wezmę ze sobą Kasię - moją przyjaciółkę od serca . Przyjaźniłyśmy się od czasów podstawówki .
   Jest godzina 17:00 . Pomału powinnam się zbierac...umaluje się jakoś...tylko jak?!
Weszłam szybko na YouTub'a i włączyłam kanał " Red Lipstick Monster - Idealna kreska eyelinerem". Zawsze chciałam miec na oku takie cuda . Po obejrzeniu , mniej więcej wiedziałam , jak się obchodzic z eyelinerem i jak zrobic sobie te kreski . Wyszło mi nawet nieźle jak na pierwszy raz . Zostawiłam je na oczach i pomalowałam rzęsy czarną maskarą . Julka wpadła do mnie do pokoju i zapytała się jak mi idzie.
-Nawet nawet . Kreski mi się podobają . Pomalowałam rzęsy ... Ale nie mam nicc na usta . Wiesz , że nie lubię miec czegos na ustach ...Ale warto by je miec ładnie wymalowane . - Powiedziałam.
-Poczekaj- Julka pośpiesznie weszła do łazienki i zaczęła szperac w swojej białej kosmetyczce .
Wyciągnęła małą pomadkę i podarowała mi ją .
-Możesz ją wziąc . Nie lubiłam jej . Za to Tobie pasowałaby idealnie . Pomaluj się . - Uśmiechnęła się do mnie .
Wzięłam do rąk pomadkę i przekręciłam jej pokrętłem.
- Ojej...Czerwona...- Spojrzałam na Julkę .
- Nie marudź , tylko zabierz się za dokańczanie makijażu , albo ja to zaraz za Ciebie zrobię.
Po paru minutach , zeszłam na dół.



- Noo. Teraz wylądasz jak moja siostra . - Rzekła zaskoczona Julia - Ślicznie wyglądasz.
-Dziękuję- Odpowiedziałam na opinię siostry.- To ja będę już zmykac . Papa .
-No papa . Baw się dobrze.
-Dzieki.
 Szłam ulicami do danego klubu . Miałam do niego blisko , więc postanowiłam iśc pieszo. Wchodząc do klubu , spotkałam Kasię . Przywitałam ją . Usiadłyśmy do swojego stolika .
-Pójdę zamówic drinki- Oznajmiła Kasia.
-Okej, wybierz mi jakiegoś z karty . - Poprosiłam przyjaciółkę .
W stoliku obok siedział mężczyzna . Przyglądał mi się . Uśmiechnęłam się . Odwzajemnił tym samym. Po paru chwilach przyszła Kasia z dwoma drinkami . Usiadła na przeciwko mnie .
-Ohh....Jak dobrze się tak rozluźnic . - Mówiąc to , wzięłam łyk pysznego , zimnego drinka . - Mmmm...Pycha . - Delektowałam się napojem.
-Wspaniałe...Takie orzeźwiające. - Rozkoszowała się Kasia.

Po 2 godzinach
- Ten facet z naprzeciwka cały czas się na Ciebie gapi . Chyba mu się spodobałaś.
- Pff...Ja? Nie żaruj . Pewnie sobie myśli " Co za pokraka tutaj robi?"
-Nie mów tak . O patrz! Idzie tu!
Po słowach Kaśki , odwróciłam się w stronę tajemniczego mężczyzny .
- Witam piękne Panie. - Powiedział przystojny brunet. - Czy mogę prosic Panią do tańca?
-Hmm...Czemu nie . - Wstałam i poszłam na parkiet z mężczyzną .
-Jak Pani na imię ? - Zapytał.
-Aleksandra - Odpowiedziałam.
-Piękne imię .
-Ehh...Mów mi Ola - Poprosiłam.
-Nie ma sprawy Olu - Uśmiechnął się do mnie .
-A jak Tobie na imię ?
-Bartek - Oznajmił mi .
Po chwili tańczenia , poszliśmy razem do stolika . Porozmawialiśmy , potańczyliśmy i popiliśmy  z kilka godzin .
-Będę już się zbierac. - Powiedziałam towarzystwu .
Kasia zajęła się kolegą Bartka i nawet nie usłyszała jak to mówiłam . Zobaczyła , że zabieram swoje rzezczy i domyśliła się o co chodzi . Także wzięła swoją kurtkę . Pożegnałyśmy się z chłopakami.
-Było naprawdę miło - Powiedziałam Bartkowi swoje wrażenia.
-Mi też się podobało . Jesteś bardzo sympatyczną kobietą . Dałabyś mi swój numer telefonu?- Zapytał Bartek.
- Tak . Zanotuj sobie. - Podyktowałam swój numer.
- To cześc. - Uśmiechnęłam sie do Bartka.
- Cześc. Mam nadzieję , że jeszcze kiedyś się zobaczymy .

Wróciłam po 20 minutach do domu .
Julka jeszcze nie spała . Dzieci na szczęście tak .
- No i jak było?
- Fantastycznie. Naprawdę fajnie się bawiłam . Nawet poznałam fajnego kolesia . Ma na imię Bartek . Jutro opowiem Ci wszystko w szczegółach . A teraz idę do łóżka .
Poszłam na górę i wzięłam szybki prysznic . Ubrałam się w piżamę  i weszłam do ciepłego łóżka .

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział II

Sobota , godz. 14:10

 Od mojej ciąży minęło dośc dużo czasu żebym urodziła. Może opowiem mniej więcej jak wyglądała...
 Chciałam , żeby dla mnie i dla mojej rodziny była to niespodzianka jakiej płci będzie dziecko. Pokochałam tą małą istotkę która żyła w moim brzuchu . Każdego dnia czułam , jak oddaje oznaki życia . Ciąża to wspaniałe uczucie . Ale nie ukrywam że ma też minusy . 
Nadszedł termin porodu. Cała moja rodzina i ja  byliśmy niesamowicie zdenerwowani i podekscytowani. Zabrano mnie na salę porodową. Wtedy zaczął się nieprzyjemny moment. Poprosiłam lekarzy , aby na sali była też ze mną Julka . Bardzo mnie wspierała przez czas ciąży . Byłam jej bardzo wdzięczna. Poświęciła mi mnóstwo swojego czasu. 
 Po Urodziłam....BLIŹNIAKI!!!Był to dla mnie niesamowity szok. Byłam przygotowana na jedno dziecko , a tu taka niespodzianka. Ucieszyłam się . Urodziła mi się córeczka Madzia oraz synek Filip. 
 Wróciliśmy po trzech dniach do nowego domu . Był przepiękny...


  *Wiem , że rozdział jest krótki , ale nie miałam weny przy pisaniu :D